SKLEP


SZUKAJ


RADIO

Michał Kisiel "Nowy Rok" - Recenzja

Pięć lat po premierze Pisma Świętego Michał Kisiel wraca z nowym albumem Nowy Rok. Postanowiłem sprawdzić, czy Michał przez 5 lat zrobił progress i przede wszystkim czy warto zainteresować się jego nowym albumem.

Michał Kisiel tak naprawdę świetnie prezentuje swój album w refrenie pierwszego utworu Nasz Rok, gdzie pada wers:
To jest nasz rok człowieku, zróbmy to w starym stylu
Otóż Nowy Rok to sentymentalny powrót do przeszłości ze świetnymi beatami, które łatwo wpadają w ucho i przyciągają na dłużej.

Krążek promowany był dwoma singlami: Tlen oraz Broń. Pierwszy z nich pojawił się na kanale UrbanRecTv w roku 2016, a drugi na SoulRecords w dniu premiery albumu, tj. 5 stycznia 2018. Plusem jest na pewno fakt, że oba te kawałki idealnie prezentowały to, co będzie na albumie. Poza brzmieniem oldschoolowym teledysk do Tlenu również został potraktowany oldschoolowo. Ale o wiele lepsze wrażenie jako singiel zrobił na mnie kawałek Broń, który poza dobrze wykonanym teledyskiem również lepiej brzmiał zarówno muzycznie, jak i tekstowo.

Chyba największym problemem z płytą Michała Kisela w moim odbiorze była dykcja oraz momentami słyszana wada wymowy mogąca drażnić bardziej wyczulonych. Jest o wiele lepiej niż na Piśmie Świętym, jednak nadal czeka go ćwiczenie i dbanie o to, aby poprawić kłopoty werbalne.

Na dwóch albo trzech utworach znajdowały się wstawki, które zazwyczaj były dialogiem utrzymanym w tematyce utworu, ale przyznaję, że mocno mnie to irytowało. Taki zabieg jest świetny w teledysku, jednak w utworze MP3 bardzo często mi przeszkadza.

Nowy Rok to oldschoolowa płyta, która na pewno przypadnie do gustu fanom brzmień bez autotune'a.

 

< width=589 height=335 src=//www.youtube.com/embed/pEMVil213HA style=position: absolute;top: 0;left: 0;width: 100%;height: 100%; frameborder=0 allowfullscreen=>